- Nie! Zostaw mnie! Nie dotykaj!
Budzę się w nocy. Znów ten koszmar. Nie mogę z tym żyć. Ten cholerny gwałt. Pamiętam ten dzień... Nie chcę go wspominać. Chcę mieć normalne życie!
Moja mama właśnie wchodzi do pokoju.
- Kochanie, wszystko w porządku? - pyta mi się siadając na moim łóżku.
- Tak, to tylko sen - mówię.
- On ci się śni codziennie.
- Co z tego? Tak szybko o tym nie zapomnę - mówię.
- Alex! Dziecko! Ty masz jeszcze całe życie przed sobą! - mówi, a ja się na nią dziwnie patrzę.
- Mamo to nic nie daje - mówię z lekkim uśmiechem. - Możesz iść spać - dodaję. Rodzicielka wychodzi, a ja rzucam się na łóżko. Zamykam powoli oczy. Usypiam.
***
Budzę się. Jest dziewiąta. Raczej odpowiednia pora. Wstaję z łóżka i podchodzę do szafy. Wybieram ubrania i je zakładam. Wyglądam tak. Rozczesuję włosy i schodzę na dół. Mam szykuje śniadanie. Pewnie zaraz idzie do pracy. Taty nie ma. Pewnie w robocie.
- Dzień dobry mamo - mówię i siadam przy wyspie kuchennej.
- Dzień dobry słoneczko. Tutaj masz zrobioną jajecznicę, a ja teraz idę do pracy. Pa, kochanie - mówi idąc i całując mnie w policzek. Uśmiecham się lekko.
- Po śniadaniu idę do Mary - mówię.
- Dobrze, tylko nie wróć późno. Jak by co będę w domu o piętnastej.
- Dobrze, pa - mówię do wychodzącej mamy. Zamknęła drzwi, natomiast ja zjadłam posiłek, który przygotowała. Tak jak mówiłam idę do Mary. Biorę swoją torbę, a w niej szkicownik, telefon, portfel, ołówek. Wychodzę z domu zamykając go. Idę ulicami Londynu. Wchodzę do salonu fryzjerskiego. Och Mary, żebyś ty miała inną pracę.
- Hej Mary - mówię do przyjaciółki zajmującej się klientem.
- O, hej Alex - mówi odwracając na chwilę głowę w moją stronę. - Słuchaj dzisiaj kończę o szesnastej. Mogę wtedy do ciebie wpaść, okej?
- Tak. To ja spadam, na razie - wychodzę. Idę się przejść do najbliższej kafejki o nazwie "Resto Bar". Niespotykana nazwa, a jednak. Siadam przy blacie.
- Dzień dobry - mówi kelnerka - czym mogę służyć?
- Poproszę malinowego shake'a - mówię z lekkim uśmiechem. Po chwili dostaję zamówienie. Idę z zawartością do stolika. Siadam i popijam zawartość kubka. Wyciągam szkicownik. Zaczynam rysować. Patrzę się i szukam czegoś do narysowania. Dostrzegłam chłopaka. Kilka stolików dalej. Przystojny - nie powiem. Jednak nadal boję się mężczyzn. Rysuję jednak wazonik kwiatków przed nim stojący. Po chwili kończę. Wygląda to mniej więcej tak.
Po chwili skończyłam już pić więc zaczęłam się zbierać. Wyrzucam kartonowy kupek po piciu. Mam iść już do stolika po torebkę, ale z kimś się zderzam i upadam. Podnoszę oczy do góry. Moim oczom ukazuje się lokaty chłopak, którego już wcześniej widziałam.
- Bardzo przepraszam - mówi pomagając mi wstać. Podnoszę się i ocieram obolałe miejsce. - A tak w ogóle jestem Harry - mówi podając mi dłoń. Wystraszona ją ujmuję.
- Alex - mówię poddenerwowana. Boję się kontaktu z mężczyznami!
- Bardzo cię przepraszam, na prawdę - mówi ze szczerym uśmiechem.
- Nic się nie stało - mówię i lekko się uśmiecham.
- A może w zamian przeprosin zaproszę cię na shake'a? - mówi, a ja się waham. Nowo poznany chłopak i już spotkanie?
- Em, no dobrze, niech ci będzie - mówię powoli. On podchodzi do stolika tam gdzie wcześniej siedziałam, a ja za nim. Siadam na miejscu naprzeciw niego. - Wiesz skądś cię znam, ale nie wiem z kąt - mówię, a on się lekko uśmiecha.
- Jestem Harry, Harry Styles - olśnienie. On jest z One Direction.
- Czyżby One Direction? - mówię z podniesioną brwią. Zaczyna się śmiać.
- Tak. Nie masz mi za złe, że jestem sławny?
- Nie. Skądże - mówię.
- To dobrze - mówi i się uśmiecha. - Mieszkasz tutaj? - pyta mi się, a ja patrzę troszeczkę przerażona.
- Tak, a ty? - mówię, a mój oddech przyspiesza trochę.
- Też, to dziesięć minut drogi stąd.
- To tak jak u mnie - mówię i lekko się uśmiecham. - Wiesz, myślałam, że takie sławy jak ty są aroganckie i zapatrzone w siebie. Myliłam się - mówię, a on się uśmiecha.
- To miłe z twojej strony, że tak mówisz - w tej chwili dzwoni mój telefon. - Przepraszam, ale muszę to odebrać - mówię i niechętnie odchodzę od stolika i odbieram telefon. - Halo.
- Alex, kochanie co tam u ciebie? - mówi moja mama.
- A nic jestem w Resto Bar - mówię.
- Dobrze, przychodzi dzisiaj do nas Mary?
- Nie wiem - mówię i wzdycham - ale raczej tak.
- Dobrze to niech zostanie na kolację, dobrze?
- Dobrze - wzdycham. - To pa.
- Pa, buziaki - mówi i się rozłącza. Podchodzę do stolika i znów siadam.
- Słuchaj Harry ja już muszę się zbierać - mówię pakując moje rzeczy do torebki.
- Może cię odprowadzę?
- Em, niech ci będzie - mówię. Wychodzimy, a ja kieruję chłopaka w odpowiednią stronę. Dochodzimy po dziesięciu minutach pod mój dom. - To tutaj - mówię i lekko się uśmiecham.
- Ładny dom - mówi. - Ja mieszkam ulicę dalej - dokańcza. - Możesz jutro gdzieś wyjść? - pyta mi się, a moje serce podchodzi mi do gardła.
- Jasne - mówię - a o której?
- O czternastej w Resto - mówi.
- Dobrze. To pa - mówię, a on mnie przytula i całuje w policzek.
- Do jutra księżniczko.
Wchodzę do domu. Mama siedzi w kuchni i gotuje obiad.
- Hej mamo - mówię i siadam kolejny raz przy wyspie kuchennej. Oby nie widziała Loczka.
- Hej kochanie. Co to był za chłopak? - o nie!
- Bardzo cię przepraszam, na prawdę - mówi ze szczerym uśmiechem.
- Nic się nie stało - mówię i lekko się uśmiecham.
- A może w zamian przeprosin zaproszę cię na shake'a? - mówi, a ja się waham. Nowo poznany chłopak i już spotkanie?
- Em, no dobrze, niech ci będzie - mówię powoli. On podchodzi do stolika tam gdzie wcześniej siedziałam, a ja za nim. Siadam na miejscu naprzeciw niego. - Wiesz skądś cię znam, ale nie wiem z kąt - mówię, a on się lekko uśmiecha.
- Jestem Harry, Harry Styles - olśnienie. On jest z One Direction.
- Czyżby One Direction? - mówię z podniesioną brwią. Zaczyna się śmiać.
- Tak. Nie masz mi za złe, że jestem sławny?
- Nie. Skądże - mówię.- To dobrze - mówi i się uśmiecha. - Mieszkasz tutaj? - pyta mi się, a ja patrzę troszeczkę przerażona.
- Tak, a ty? - mówię, a mój oddech przyspiesza trochę.
- Też, to dziesięć minut drogi stąd.
- To tak jak u mnie - mówię i lekko się uśmiecham. - Wiesz, myślałam, że takie sławy jak ty są aroganckie i zapatrzone w siebie. Myliłam się - mówię, a on się uśmiecha.
- To miłe z twojej strony, że tak mówisz - w tej chwili dzwoni mój telefon. - Przepraszam, ale muszę to odebrać - mówię i niechętnie odchodzę od stolika i odbieram telefon. - Halo.
- Alex, kochanie co tam u ciebie? - mówi moja mama.
- A nic jestem w Resto Bar - mówię.
- Dobrze, przychodzi dzisiaj do nas Mary?
- Nie wiem - mówię i wzdycham - ale raczej tak.
- Dobrze to niech zostanie na kolację, dobrze?
- Dobrze - wzdycham. - To pa.
- Pa, buziaki - mówi i się rozłącza. Podchodzę do stolika i znów siadam.
***
- Słuchaj Harry ja już muszę się zbierać - mówię pakując moje rzeczy do torebki.
- Może cię odprowadzę?
- Em, niech ci będzie - mówię. Wychodzimy, a ja kieruję chłopaka w odpowiednią stronę. Dochodzimy po dziesięciu minutach pod mój dom. - To tutaj - mówię i lekko się uśmiecham.
- Ładny dom - mówi. - Ja mieszkam ulicę dalej - dokańcza. - Możesz jutro gdzieś wyjść? - pyta mi się, a moje serce podchodzi mi do gardła.
- Jasne - mówię - a o której?
- O czternastej w Resto - mówi.
- Dobrze. To pa - mówię, a on mnie przytula i całuje w policzek.
- Do jutra księżniczko.
Wchodzę do domu. Mama siedzi w kuchni i gotuje obiad.
- Hej mamo - mówię i siadam kolejny raz przy wyspie kuchennej. Oby nie widziała Loczka.
- Hej kochanie. Co to był za chłopak? - o nie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz